MAGDALENA BIELIŃSKA
" Ruch mnie napędza"
ZDJĘCIA: ANA MCGURRAN
MAGDALENA BIELIŃSKA: Od kilku lat prowadzę bloga Dookoła Koszalina, gdzie pokazuję ciekawe miejsca i inspiruję do aktywnego spędzania czasu. Na co dzień pracuję w Biurze ds. komunikacji rowerowej. W ramach współprac tworzę także filmy i vlogi o aktywnym odkrywaniu regionu. Prywatnie jestem mamą dwójki dzieci.
Najlepiej odpoczywam w ruchu i blisko przyrody – na rowerze, w lesie, nad wodą, a także w zimnej wodzie. Interesuje mnie tworzenie przestrzeni, które pomagają ludziom doświadczać natury – od zimna po różne aktywności w przyrodzie. Na razie to pomysły, które się rodzą – ale wiele z nich zaczyna się właśnie od takich miejsc jak Dzikie Zdroje i od spotkań z ludźmi, którzy dają przestrzeń w kontakcie z naturą.
Najlepiej odpoczywam w ruchu i blisko przyrody – na rowerze, w lesie, nad wodą, a także w zimnej wodzie. Interesuje mnie tworzenie przestrzeni, które pomagają ludziom doświadczać natury – od zimna po różne aktywności w przyrodzie. Na razie to pomysły, które się rodzą – ale wiele z nich zaczyna się właśnie od takich miejsc jak Dzikie Zdroje i od spotkań z ludźmi, którzy dają przestrzeń w kontakcie z naturą.
1. Co Cię najczęściej wyciąga z domu — potrzeba ruchu czy potrzeba bycia w naturze?
MAGDALENA: Myślę, że jedno i drugie. Ruch mnie napędza, a zielone krajobrazy przyciągają. Zazwyczaj łączę te dwie rzeczy, wybierając różne formy aktywności w naturze. Najczęściej jest to rower. To mój podstawowy środek przemieszczania się — po Koszalinie, gdzie mieszkam, ale też w podróżach. Zabieram go do pociągu, a kiedy nie mam swojego, korzystam z roweru miejskiego. Najbardziej jednak lubię jeździć do lasu. Chętnie odwiedzam też nasze trasy rowerowe Pomorza Zachodniego — czasami nawet wymaga tego moja praca. Ogólnie lubię być w ruchu: na rowerze, w kajaku, w marszu, w wodzie czy na SUP-ie. Najlepiej w zieleni, ale zawsze w ruchu.
2.Jak wygląda Twój idealny dzień na rowerze w tym regionie — bez planu czy z konkretną trasą?
MAGDALENA: Różnie. Najczęściej umawiam się ze znajomymi na wspólny rower, więc są to też spotkania towarzyskie. Ustalamy ogólnie teren, który chcemy odwiedzić albo kilka miejsc, do których chcemy dotrzeć, i często oddaję prowadzenie komuś innemu. Zdarza mi się też jeździć sama, również po lesie. Dziś nie mam już z tym problemu, chociaż na początku, gdy zaczynałam takie wycieczki, pamiętam, że trochę się bałam. W dzień ten strach już minął. Zostaje tylko wtedy, gdy zdarza mi się jechać po ciemku — głównie jesienią i zimą, gdy dzień jest krótki. Wtedy czasem pytam sama siebie: „co ja znowu wymyśliłam?”. Gdy jadę w takich warunkach, mam już zaplanowaną trasę, jej ślad i cel podróży. Na przykład dojechać do znajomych na hamak w lesie albo wrócić do domu z Piły — jak zeszłej jesieni, kiedy chciałam sprawdzić swoje możliwości związane z dystansem i trudnymi warunkami: zimnem, deszczem i jazdą po ciemku przez las. Raczej nie gubię się przypadkowo na leśnych ścieżkach. Zazwyczaj mam zaplanowane punkty, do których chcę dotrzeć, ciesząc się drogą i niespiesznie zmieniającymi się krajobrazami lasów, pól i małych miejscowości.
3.Masz takie miejsce, do którego wracasz regularnie? Co sprawia, że akurat tam?
MAGDALENA: Tak, sporo miejsc już odwiedziłam w naszej okolicy i trasy Pomorza Zachodniego, ale chętnie wracam. Kiedyś lubiłam odkrywać zawsze nowe miejsca, potem zaczęłam odkrywać, że te same miejsca o różnej porze roku i dnia wyglądają inaczej. Dają też inną przestrzeń do przeżyć, w zależności od miejsca w życiu, w którym się znajdujemy. Kiedyś też zawsze musiałam wymyślać pętle, żeby nie wracać tą samą drogą. I choć zazwyczaj jest to ciekawsza forma zwiedzania i jazdy, to już mi to aż tak bardzo nie przeszkadza, jadąc tą samą drogą tego samego dnia lub następnego, ponieważ odkrywam i dostrzegam nowe rzeczy. Być może też dlatego, że tych kilometrów pokonuję dużo, nie jestem w stanie się wszędzie zatrzymać, zobaczyć, a ta sama droga daje możliwość odkrywania innych rzeczy. Najbliższe są mi okolice jeziora Hajki i Czarnego (Gmina Świeszyno), ponieważ tam się wychowałam i dobrze mi się tam wraca. Ostatniej zimy zdarzało mi się też jeździć (choć nie rowerem) i wchodzić do wody do Jeziora Czaple koło Wyszeborza i mobilnej sauny, która stała czasowo przy brzegu.
4. Co daje Ci jazda w terenie, czego nie znajdujesz w „zwykłym” życiu codziennym?
MAGDALENA: Lubię tę monotonię jazdy, szczególnie gdy jadę sama. Wtedy wszystkie myśli powoli odpływają, pojawiają się tylko zmieniające się krajobrazy. Czasami potrzebuję przejechać naprawdę dużo kilometrów, żeby się oczyścić. W trakcie jazdy często pojawiają się też pomysły i rozwiązania spraw, których na co dzień nie widzę tak wyraźnie. Po prostu odpoczywam.
5.Jak reagujesz na momenty zmęczenia albo spadku motywacji w trakcie wyprawy — odpuszczasz czy jedziesz dalej?
MAGDALENA: Raczej nie odpuszczam. Lubię się zmęczyć, czasami nawet bardzo, i zwykle jadę dalej. Myślę, że zatrzymałaby mnie dopiero jakaś poważna kontuzja, choć takich sobie nie przypominam. Jeżdżę raczej rekreacyjnie — żeby zwiedzać okolice. Czasami jest to spokojne kręcenie kilku, kilkudziesięciu kilometrów przez cały dzień, a czasami jeszcze dłuższe dystanse. Oczywiście zdarzają się momenty spadku motywacji. Pamiętam taki na Maderze, kiedy przez cztery godziny jechaliśmy i pchaliśmy rowery po ciemku do planowanego miejsca noclegu w górach, w hamakach. Po całym dniu jazdy wzdłuż wybrzeża było naprawdę ciężko. Miałam wybór — mogłam wrócić do miasta i wynająć pokój w hotelu. Ale nie zawróciłam. O 23 rozwiesiłam hamak, żeby rano obudzić się w lesie i dalej zwiedzać wyspę na rowerze.
6.Co w tym regionie najbardziej Cię zaskoczyło, kiedy zaczęłaś go odkrywać aktywnie?
MAGDALENA: Swoje najbliższe okolice zaczęłam odkrywać około 15 lat temu. Pierwszy taki weekend spędziliśmy w Darłówku — wynajęliśmy pokój i wypożyczyliśmy rowery, żeby objechać okolicę. Pamiętam mój zachwyt bliskością morza i jeziora na mierzei w stronę Wicia i Jarosławca. Wtedy jeszcze nie było tam trasy Velo Baltica. Za jakiś czas zabraliśmy tam znajomych. Nadmorska trasa była w budowie, więc pchaliśmy rowery plażą. Dziś to jeden z moich ulubionych odcinków Velo Baltici, i obiektywnie jeden z najładniejszych fragmentów całej trasy. Po Darłowie były kolejne krótsze wyjazdy, a potem tydzień z sakwami na Bornholmie, powrót katamaranem do Kołobrzegu i dalej rowerem do domu. Później pojawiły się wyjazdy z dziećmi w przyczepkach — zarówno dalsze, jak i krótsze, oraz samotne wyprawy. Teraz moja praca również wiąże się z tym regionem. Być może najbardziej zaskakujące jest to, że wciąż odkrywam coś nowego. Wciąż znajduję piękne krajobrazy, które mnie zachwycają i nadal dają mi radość z odkrywania.
7. Czy bardziej kręci Cię odkrywanie nowych tras czy powracanie do znanych miejsc? Dlaczego?
MAGDALENA: Kiedy tylko mam wolną chwilę, wychodzę na rower z ogromną przyjemnością w nasze bliższe lub trochę dalsze okolice — czasem w te same miejsca, tą samą albo inną drogą. Mamy przepiękne tereny, które wcale mi się nie nudzą: mnóstwo jezior, lasy, blisko morze, trasy rowerowe i bezdroża. Możliwości jazdy w terenie jest naprawdę dużo. Najczęściej są to krótkie, jednodniowe albo weekendowe wyjazdy. Zdarza mi się też połączyć popołudniową jazdę ze spaniem w lesie w hamaku i powrotem rano do domu — na prysznic i do pracy. W pracy również wracam na te same trasy rowerowe i robię to bardzo chętnie, jeśli akurat wymaga tego sytuacja. Marzą mi się jednak także dłuższe podróże w świat— zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Udało mi się już zrealizować kilkudniowy wyjazd rowerowy na Maderę zimą. Wakacje z dziećmi też częściowo planuję na rowerze, choć nie mamy jeszcze dokładnych planów. A samej marzy mi się Skandynawia.
8. Jak wygląda Twój odpoczynek po aktywnym dniu — totalny reset czy dalej „lekki ruch”?
MAGDALENA: Jeśli to kilka bardzo aktywnych dni — ruch, praca i obowiązki — czasami potrzebuję pół dnia albo całego dnia, żeby się zatrzymać, uporządkować swoją przestrzeń w domu i po prostu odpocząć. Ale generalnie jestem osobą, która lubi być w drodze.
9. Co powiedziałabyś osobie, która chce zacząć jeździć i eksplorować okolicę, ale nie wie od czego zacząć?
MAGDALENA: Najlepiej wziąć rower i po prostu wyjść. Na początek krótkie trasy wokół domu, potem można zataczać coraz większe kręgi. Ale jeśli chodzi o jazdę, to nie trzeba tutaj żadnych specjalnych ubrań i sprzętu, wystarczy sprawny rower i to wszystko.
10. Czym dla Ciebie jest „dzikość” w kontekście miejsca i aktywności?
MAGDALENA: Dzikość w kontekście miejsca i aktywności to dla mnie przemijające przed oczami krajobrazy pól i lasów, puste przestrzenie bez ludzi albo ich codzienność podglądana na podwórkach mijanych domów. Dzikość to też rześka woda, która mocno otula ciało i daje reset myślom, cisza lasu przerywana szelestem liści i śpiewem ptaków. To chłód nocy w hamaku, posiłek zjedzony w terenie i chwila odpoczynku po drodze. To momenty, w których czuję, że naprawdę jestem.