DZIKIE ZDROJE
  • O PROJEKCIE
    • "O CZYM SZUMIĄ CHASZCZE"
    • RUINERSI POJEZIERZA DRAWSKIEGO
    • EDUKACYJNIE >
      • ZIELONE POJĘCIE
      • W NATURĘ!
      • Z MIŁOŚCI DO DRZEW
    • Kobiety dla wilka
    • FOTOGRAFIA PRZYPADKU
  • KRAINA
  • KATALOG
  • O LUDZIACH
  • ZANURZENI
  • KONTAKT

WANDA NOWACKA



"TU JEST MOJE MIEJSCE"
 ZDJĘCIA: JOANNA FĄFARA / FĄFART
Picture
 
Picture
Picture
Picture
, 
A: Zaczniemy od początku?
W: Moi rodzice przyjechali do tego domu 19-go marca 1945 roku kiedy tutaj jeszcze mieszkali Niemcy. Ja urodziłam się po 16 latach ich małżeństwa i mieszkam tu od urodzenia. Praktycznie jest to moje miejsce na ziemi i nie zamierzam go zmieniać. Tu zaczęłam moje życie i tutaj najpewniej je skończę. Po prostu i zwyczajnie: kocham to miejsce, kocham tą wieś, kocham tych ludzi i tyle.
​
A: Ale lubisz też podróżować?
W: Ja kocham świat. Lubię dużo widzieć, poznawać. Ale wracać zawsze pragnę tutaj.

A: Jesteś włóczykijem. Uciekasz do lasu kiedy tylko możesz. Lubisz się w lesie zgubić i zawsze wracasz z niego z pełnym koszem.
W: Wiedzę o dzikich roślinach odziedziczyłam po tacie i po dziadku. Po dziś dzień zbieram zioła, suszę, komponuję herbaty. Ja przede wszystkim to lubię. Lubię też robić przetwory, lubię uprawiać warzywa i staram się to robić jak najbardziej ekologicznie, jak to jest możliwe, bo to jest ważne. Ważne dla mnie jest również, by moje plony wykorzystać w pełni, w jak najlepszy sposób, aby nic się nie zmarnowało. Cieszę się, bo pewne te zamiłowania udało mi się zaszczepić moim dzieciom. Monika zbiera zioła, wszystkie dzieci robią wspaniałe przetwory, świetnie gotują i pieką.

A: I wszyscy staracie się żyć w duchu zero-waste. 
W: Tak. Staramy się nic nie marnować, szczególnie jedzenia. Psy dostają resztki ze stołu naszego i sąsiadów. Ja ze starych ubrań robię chodniki, ze starych pościeli- torby i ręczniki kuchenne.

A: Wróćmy jeszcze do lasu, który zawsze na nowo wprawia Cię w zachwyt.
W: Kocham stare drzewa, zapomniane przewracające się mury... Zachwycam się wyjątkowością małego zwykłego listka, który gdzieś tam sobie leży i najczęściej koniecznie muszę się zatrzymać i zrobić mu zdjęcie. Nie wyobrażam sobie zupełnie życia w wielkim mieście. Owszem, lubię bardzo poznawać i zwiedzać duże miasta, ale mieszkać chcę tylko tu.

A: O każdej porze roku?
W: Najmniej lubię zimę. Najbardziej - wiosnę. Lubię ten moment, kiedy wszystko budzi się do życia i kiedy czuję przypływ sił do działania.

A: Ale i w zimie masz swoje radości?
W: Kocham ptaki. Zimą za oknem stoi choinka obwieszona przysmakami dla nich, a ja piję kawę przy oknie i podziwiam. Najbardziej cieszę sie, gdy odwiedzą mnie gile. Poza tym jest u nas zawsze bałwan i igloo dla wnuków...

A: A Twoje inne małe radości?
W: To anioły, moja kolekcja sansevierii na oknie, kwiaty...uwielbiam te stare czyli piwonie, malwy, rumianki... Mam tatuaż, a na nim chabry i maki. To one są mi najbliższe.

​A: Lubisz też gotować.
W: Och tak, gromnie lubię gotować. Potrafię wstać skoro świt i kleić pierogi z przeróżnymi nadzieniami dla całej rodziny i przyjaciół. Najczęściej robię to tylko dlatego, że sprawia mi to przyjemność. Lubię też eksperymenty kuchenne. Moja córka przez wiele lat była wegetarianką. Musiałam więc nauczyć się tworzyć dania bezmięsne i to było bardzo fajne wyzwanie. Także pierogi z ciecierzycą czy mielone grzybowe robię do dziś, bo co tu ukrywać, są przepyszne! 

A: Kochasz też morze. Podobno dostajesz przyspieszenia gdy jesteś już blisko...
W: Faktycznie, moje dzieci się śmieją, że jak widzę morze, to dostaję przyspieszenia. Jak tylko zbliżam się i czuję jego zapach, biegnę pomimo największego zmęczenia na spotkanie z widokiem fal. Kocham, uwielbiam morze. Natychmiast łapię klapki w rękę i idę przed siebie. Teraz już powoli i uważnie - muszę koniecznie przyjrzeć się każdemu kamykowi, każdej muszelce, a czas przestaje
mieć znaczenie...

A: Opowiedz nam o Parku Zdrojowym.
W: W parku pracowałam prawie 27 lat. Był moim drugim życiem, bo robiłam to, co tak kocham: kwiaty, ogrody i naturę. Cieszyłam się więc, że miałam pracę, która sprawiała mi tak dużą satysfakcję. Do parku potrafiłam jechać również w dzień wolny, wtedy kiedy nie miałam żadnego wielkiego powodu, po to tylko by go doglądać. Jak własne dziecko. Przyszedł jednak czas odpocząć, przejść na emeryturę i przekazać obowiązki innym... Od tego momentu do parku nie zajrzałam  Od dwóch lat nie mam odwagi tam wrócić, nawet kiedy jestem ulicę obok. Dochodzę do Kościuszki i zawracam. Jest to coś w rodzaju żałoby.

A: A z którą częścią parku byłaś najbardziej związana?
W: Wiesz, najbardziej kochałam stawy i tył parku. Ale i w początkowej części starałam się jak najbardziej zachować ten naturalny charakter i unikałam tej "sztuczności", która często rządzi parkami miejskimi. Chodziło mi o spotkanie człowieka z naturą.

A: Ale park to byli też ludzie, relacje. Nazywano Cie mamą.
W: Faktycznie. Moje dziewczyny mówiły do mnie "mama". Relacje utrzymujemy do dziś. Dzwonimy do siebie, odwiedzamy się, machamy do siebie w mieście.

A: Do czego tęsknisz?
W: Do życia "bliżej". Do spontaniczności w ludziach. Nie wiem czy to w nas nie umarło bezpowrotnie 


WANDA NOWACKA- MAMA PIĘCIORGA DZIECI: KASI, WIOLI, DOMINIKI, MONI I KACPRA. BABCIA JULII, KEWINA, STELLI, ZOSI, MARCELA, HANI, ALI i STASIA. AUTORKA PRZEPISU NA GRZYBKI Z SZYSZKAMI ŚWIERKOWYMI I SOSNOWYMI, ODTWORZONEGO NA PODSTAWIE RECEPTURY CIOCI. JADŁYŚMY - WSPANIAŁE!

Picture
Picture
Picture
Picture
Picture
Picture
Picture
Picture
Picture
Picture

Picture
Picture

Picture
Picture
© 2026 Dzikie Zdroje. Wszelkie prawa zastrzeżone
KONTAKT I WSPÓŁPRACA

polityka prywatności I PLIKÓW COOKIES

  • O PROJEKCIE
    • "O CZYM SZUMIĄ CHASZCZE"
    • RUINERSI POJEZIERZA DRAWSKIEGO
    • EDUKACYJNIE >
      • ZIELONE POJĘCIE
      • W NATURĘ!
      • Z MIŁOŚCI DO DRZEW
    • Kobiety dla wilka
    • FOTOGRAFIA PRZYPADKU
  • KRAINA
  • KATALOG
  • O LUDZIACH
  • ZANURZENI
  • KONTAKT